Flying Couple
Lecąc przez świat sportowo i acroyogowo

Budżetowy acroyogowy eurotrip samochodem

Sierpień 26, 2016 | By Milena

Nasza wyprawa, czyli

24 dniowa podróż naszym małym VW Polo z 2 rowerami na dachu, kolejno po: Austrii, Słowenii, Chorwacji i Węgrzech.

Podróż nastawiona na aktywne spędzanie czasu oraz poznawanie kultury Acroyogowej w innych krajach. Ideą był także niski budżet, zrelaksowana atmosfera bez pośpiechu oraz darmowe noclegi.

Byliśmy na Acrojamach w Linzu (Austria) i w Ljlubljanie (Słowenia). Zajęciach Yogi w Kamniku (Słowenia), oraz Acroyogowym party również w Kamniku.

Spaliśmy u hostów z Couchsurfingu, hostów z HelpX, innych Acroyoginów oraz około 50% na dziko w namiocie.

Przejechaliśmy prawie 5000 km samochodem, kilkaset km rowerem, kilkadziesiąt km przeszliśmy pieszo.

Poznaliśmy kilkanaście wartościowych osób, przywieźliśmy bagaż doświadczeń, masę wspomnień, a także trochę opalenizny 🙂

Nocleg

Nasz cel – wszystkie noclegi za darmo – ZDOBYTY 🙂
Z początku planowaliśmy spać częściowo w hotelach, hostelach czy na campingach, jednak spanie za darmo tak nam się spodobało, że nie chcieliśmy już wybierać innych opcji. Nie chodzi tu oczywiście tylko o koszty, ale o całość, w szczególności atmosferę, nowe doświadczenia i bycie niezależnym.
Nasz noclegi były podzielone na:
1. Couchsurfing
2. HelpX
3. Spanie na dziko w namiocie
4. Spanie gościnnie u poznanych Acroyoginów

Jeszcze w Polsce znaleźliśmy rodzinę z portalu HelpX, która chciała nas ugościć oraz pierwszy nocleg na Couchsurfing. Reszte noclegów szukaliśmy podczas podróży, a kiedy nie mieliśmy nic załatwionego po prostu spaliśmy na dziko. Każda opcja noclegu była dla nas bardzo wartościowa, czasami poznawaliśmy nowych ludzi i spedzaliśmy z nimi czas, a czasem sami siedząc przed namiotem patrzyliśmy na pięknie rozgwieżdżone niebo.

Wyżywienie

Początkowo zakładaliśmy, że podczas naszej podróży kilka razy odwiedzimy jakąś knajpę. Jednak chyba zbyt szybko „wkręciliśmy” się w tryb survivalowy i ostatecznie gotowaliśmy sami dla siebie. Dość szybko zauważyliśmy, że jest to nawet przyjemniejsze niż spędzanie czasu w knajpie. Gotując dla siebie mieliśmy okazję zatrzymać się w wybranych miejscach z niezapomnianymi widokami. Do gotowania wykorzystaliśmy naszą markową kuchenkę gazową Happy Home, zapasy z auta oraz świeżo kupione składniki w supermarketach.

Natomiast lokalnych potraw próbowaliśmy będąc goszczonym u różnych osób, dlatego żadne knajpy nie były nam potrzebne.

Nie ma to jak jedzenie w słoneczku z pięknym widokiem z dala od tłumu ludzi. 🙂

20160807_170755 SONY DSC
20160807_173556 20160819_184433
SONY DSC

 Budżet

Jednym za założeniem wyprawy był niski budżet. Chodziło częściowo o to, żeby sprawdzić siebie samego, jak za możliwie najmniej można komfortowo spać, żyć i podróżować.

Dla ułatwienia sprawy nie wyróżniamy tutaj różnych jednorazowych kosztów związanych z przygotowaniem do wyprawy, serwis auta, zakup bagażnika rowerowego oraz kuchenki gazowej itd.

Koszty można podzielić głównie na paliwo, oraz jedzenie, jako że żaden nocleg nas nic nie kosztował.

Przed wyjazdem zrobiliśmy zakupy spożywcze za około 400PLN.
Ubezpieczenie turystyczne to koszt około 212PLN.

Na wyjeździe wydaliśmy:
– 1000 PLN na paliwo,
– 600PLN na jedzenie, warzywa, owoce, desery,
– 80 PLN w McDonald’s na „umilacze” podczas korzystania z WiFi,
– 40PLN na pamiątki i kartki,
– 10 PLN za przejazd autostradą w Chorwacji,

Całość zamyka się w około 2300PLN – na 24 dniowy wyjazd na 2 osoby.

Czy to dużo? 🙂

Zaznaczam, że nie było dnia w którym nie spełniliśmy swoich żywieniowych zachcianek albo nie jedliśmy przynajmniej jednego ciepłego posiłku.

Podsumowanie

Najwspanialsza przygoda, która dużo wniosła do naszego życia. Nigdy nie bójcie się nowych rzeczy, bo nowe doznania, ludzie, miejsca , perspektywy i przygody czekają na okrycie! A dodatkowo nie trzeba wydać dużo pieniędzy, żeby przeżyć coś niezwykłego.

Comments